8Lut
Left wing, right wing, broken wing

Left wing, right wing, broken wing

Wzbiłeś się w powietrze. Lecisz. Jest dobrze jak nigdy przedtem. Widzisz wyraźnie początek: ideę, której czas nadszedł. Ona wyznacza nowy cel: mistrzostwo. W głowie rodzi się Twoje osobiste arcydzieło. Jest na wyciągnięcie ręki. Już prawie je masz. Jeszcze tylko kilka machnięć… i nagle widzisz, że z Twoich skrzydeł sypią się pióra. Wosk, który trzymał całą konstrukcję, topnieje. Zaczynasz spadać. Nie masz spadochronu ani nikogo, kto podałby rękę. Zbliża się nieuchronne: czeka Cię bolesny upadek. Co dalej? Dasz radę się podnieść?

Dolina Słomianego Zapału

Poprzednio pisałem o tym, jak wzbić się w powietrze. Jeśli jeszcze nie odrobiłeś lekcji idei i lekcji mistrzostwa – zacznij od lektury artykułu Learn to fly.

Kiedy próbujesz wprowadzić jakiś pomysł w życie, szybko dostrzegasz, że między Twoim wyobrażeniem a rzeczywistością jest spora przestrzeń. To Dolina Słomianego Zapału, którą musisz pokonać, aby rozpocząć atak na szczyt. Zła wiadomość: nie ma mapy czy drogi na skróty. Dlaczego? Rozwinąłem ten temat jakiś czas temu. Są jednak różne ścieżki. Niestety tylko część z nich wiedzie do celu. Nie ma co się oszukiwać, w Dolinie Słomianego Zapału jest pokaźny cmentarz, opanowany przez duchy idei, których nie zasilano determinacją – ale o tym za chwilę. Jeżeli mimo to chcesz wyruszyć, uważaj na 2 niebezpieczeństwa nauki latania:

  • Syndrom Ikara. To niesamowite uczucie – być w powietrzu – metaforycznie i fizycznie. Wiatr pod skrzydłami dodaje odwagi i unosi coraz wyżej i wyżej. Można by tak w nieskończoność, byle w stronę słońca – prawda? Niestety nawet dla najlepszych pilotów myśliwców przekroczenie pewnej wysokości okazuje się zabójcze. Podobnie w przypadku idei – trzeba się wzbić, aby lecieć, ale aby dolecieć do celu, musisz kierować się naprzód a nie w górę. W przeciwnym razie skończysz jak Ikar. Dlatego regularnie sprawdzaj upierzenie: weryfikuj ideę i kwestionuj ją – jeśli to ta, nie martw się, obroni się i nawet zyska na sile dzięki tym ćwiczeniom, a Ty za bardzo nie odlecisz.
  • Podcinanie skrzydeł. Lubimy o sobie myśleć jako o tych niezależnych – odpornych na opinie innych – ale czy faktycznie istnieją tacy ludzie? Jasne, osobista autonomia powinna być celem samym w sobie, ale nie jest ona równoznaczna z nie uleganiem wpływom – bliżej temu do psychopatii. Trzeba być gotowym na to, że bliskie osoby pod rękę z hejterami będą w mniej lub bardziej wyrafinowany sposób podciąć Ci skrzydła – jedni z troski, drudzy z nudów i zacietrzewienia – siejąc wątpliwości, czy wprost krytykując. Wyprzedzaj ich argumenty – po to sprawdzasz upierzenie, aby oni nie mieli z czego uszczknąć. Niestety często to też nie wystarczy i potrzebna będzie Ci kolejna wyjątkowa umiejętność – latanie ze złamanym skrzydłem.

Podsumowując, chodzi o to, by wejść na wysokość przelotową i ją utrzymać. Pamiętaj też, że będziesz tam zupełnie sam. Wielu napawa to strachem, inni cenią fakt, że nikt nie zatruwa im życia złotymi radami. Weźmy pierwszą z brzegu: na pewno słyszałeś, że jak spadać, to z wysokiego konia – im wyżej jesteś, tym wyraźniej widzisz, że musiała to powiedzieć osoba, która nigdy nie oderwała się od ziemi.

Bądźmy szczerzy – nie wygląda to dobrze. Ale kiedy widzisz, że jedyną alternatywną trasą przez Dolinę Słomianego Zapału, jest spacer po nawiedzonym cmentarzu… nadchodzi czas na lekcję determinacji.

Determinacja: Michael Jordan

Na szczęście wiesz już, jakie niebezpieczeństwa czekają na Ciebie w powietrzu. Na nieszczęście wiesz już też, jak wiele przeszkód i codziennej walki przed Tobą – to wspomniane 10 000 godzin na drodze do mistrzostwa. Dużo. Może trzeba było nie wyruszać w ogóle? Może. Ale wiesz, że było to niemożliwe.

Teraz to zresztą bez znaczenia, teraz potrzebujesz 3. z zapalników arcydzieła: determinacji. Często o niej słyszysz, ale co ona właściwie oznacza? Bardzo dobrze zdefiniował ją Claudio Fernández-Aráoz w artykule Poszukiwanie talentów w XXI wieku opublikowanym na łamach Harvard Business Review Polska:

Determinacja – siła do walki, niezłomne dążenie do trudnych celów pomimo wyzwań, a także umiejętność szybkiego pozbierania się po porażce.

Jej moc wyraźnie widać w zawodowym sporcie, a szczególnie w NBA. Nie ma innej ligi, innej dyscypliny, którą cechowałaby tak wysoka intensywność. W sezonie zasadniczym drużyny rozgrywają po 82 spotkania, po których dopiero zaczyna się prawdziwa gra – mordercza walka play-offach:

Patetyczna oprawa tej fazy zmagań to nie przesada. Ci gracze to współcześni gladiatorzy rywalizujący o przychylność mas, wielkie pieniądze i miejsce w historii – gotowi na wszystko w walce o mistrzowskie pierścienie: pogruchotane stawy i kości, wyniszczenie organizmu ciężkimi treningami i coraz to nowymi suplementami, a przede wszystkim całkowite podporządkowanie ukochanej dyscyplinie, która daje im życie… i powoli zabija. Nic dziwnego, że to właśnie tu znajdujemy studium ekstremalnej determinacji.

Był 11.06.1997 r. W 5. spotkaniu finałowym naprzeciwko siebie stanęli Chicago Bulls i Utah Jazz. Przy stanie 2:2 i rywalizacji do 4 zwycięstw, ten mecz miał otworzyć drogę do mistrzostwa. Liderem Byków był niezrównany Michael Jordan… który tego dnia za przeciwnika miał mieć nie tylko spragnionych zwycięstwa Jazzmanów, ale również grypę żołądkową i idącą za tym gorączkę oraz odwodnienie. Wszystko przez zjedzoną dzień wcześniej pizzę, która przez całą noc poprzedzającą spotkanie próbowała rozłożyć Jordana na łopatki. Bezskutecznie. Michael wyszedł na parkiet i rozegrał jedno z najważniejszych spotkań w życiu, choć w przerwach potrzebował pomocy, by utrzymać się na nogach:

W czasie 44 minut Michael Jordan zdobył 38 punktów, w tym te, które dały Bykom tryumf, a w konsekwencji kolejne mistrzostwo całej drużynie. Mecz przeszedł do historii jako Flu Game – dla nas to z kolei… Lekcja determinacji: zwycięstwo woli nad przeciwnościami i własnymi ograniczeniami. Czyli umiejętność utrzymania wysokości przelotowej mimo złamanego skrzydła.

To też dowód na siłę jednostki. W biznesie, szkole czy sporcie widzimy dziś dominację zespołów, jako tych bardziej efektywnych, demokratycznych, zdolnych do osiągania lepszych wyników, niwelujących zgubny wpływ charyzmatycznych liderów na podejmowane decyzje. I bardzo dobrze – jest wiele badań, które potwierdzają słuszność takiego podejścia. Umyka w nim niestety błysk geniuszu, który potrafi z siebie wykrzesać ktoś nieprzeciętny. Umyka też bezwzględne dążenie do mistrzostwa – niezbędne paliwo determinacji. Trafnie podsumował to nie kto inny jak Michael Jordan:

I can remember a game, we were down with about 5 to 10 points, I go off about 25 points, we come back and win the game, we’re walking off the floor. Tex (Winter) looks at me and says „There’s no <<I>> in team!” I looked at Tex and say, „There’s not, but there’s an <<I>> in win!”

Potrzebujesz innych, aby zbudować trwałe dzieło. Jeśli jednak zaangażujesz zbyt wiele osób za wcześnie, prędzej powstanie kolejny pomnik w Dolinie Słomianego Zapału niż arcydzieło. Ono potrzebuje Twojej osobistej energii bazującej na Twojej idei, za którą to Ty ponosisz odpowiedzialność, i która Ciebie ma zaprowadzić na szczyt. Do tego niezbędna będzie Ci determinacja. Ale również by szukać: sensu, sposobów, siebie w czymś, czemu tak bardzo się poświęcasz, a przede wszystkim by znajdować… relikwie. Po co? Gdzie? Lekcje inwencji i niezłomności już w kolejnym wpisie. Do zobaczenia wkrótce! Czytaj dalej w artykule This just might be my masterpiece.

Podziel się