7Sie
Piotr Stohnij w "Glamour"

Jak reagować na nienawiść w sieci?

Jak reagować na nienawiść w sieci? Co robić, kiedy padniesz jej ofiarą? Kto wygrywa w tej walce? W sierpniowym numerze Glamour komentowałem sytuacje związane z hejtem w internecie oraz możliwe reakcje na nie. Poniżej rozwinięcie myśli z czasopisma oraz strategia działania w 3 krokach.

Czym jest hejt?

Każdy z nas chociaż raz w życiu doświadczył nienawiści, zarówno jako ofiara, jak i oprawca. Jednak, co powszechnie wiadomo, okazywanie jej oraz wyładowywanie frustracji na innych, nie jest najlepszą strategią budowania relacji z ludźmi. Dlatego wielokrotnie wolimy stłumić emocje, przykryć je sztucznym uśmiechem, poczekać aż ich temperatura się obniży i doda smaku zemście…

Niemniej zanim ten moment nadejdzie, często szukamy doraźnego rozwiązania. Oprócz najbardziej efektywnego – wybaczenia, z pomocą przychodzi również internet, gdzie zawsze na wyciągnięcie ręki jest ktoś, komu zupełnie bezinteresownie możemy wyrządzić krzywdę – łatwo, anonimowo, natychmiast. W ten sposób globalna sieć niweluje swoistą niesprawność, jednocześnie dając poczucie, że po drugiej stronie jest jedynie nick, nie zaś żywa osoba. Skutek? Hejt – bezsensowna, wszechobecna na forach internetowych, w komentarzach i mediach społecznościowych nienawiść. Co robić, kiedy padamy jej ofiarą?

Reakcja w 3 krokach

Wiele zależy od kontekstu. Jeśli upubliczniamy swoje przemyślenia, co dotyczy osób oraz firm – na blogu, Facebooku, czy w każdym innym miejscu, poddajemy się weryfikacji, której otwarta forma jest jednym z fundamentów działania internetu. Nie usprawiedliwia to oczywiście łamania podstawowych zasad i braku szacunku dla rozmówców. Jak zatem reagować? Oto 3 proste kroki:

  • Zdiagnozuj źródło. Kiedy pojawiają się negatywne wypowiedzi, warto najpierw sprawdzić ich podłoże – to czy są to słowa uzasadnionej krytyki pod naszym adresem, czy trolling – celowe wywoływanie kłótni, aby ośmieszyć lub obrazić innych użytkowników, czy zwykły hejt.
  • Przyznaj się, walcz lub uciekaj. Jeżeli przytrafiła nam się niefortunna publikacja, chowanie głowy w piasek nie pomoże. Naprawdę. Przyznanie się do błędu i przeprosiny są więcej niż na miejscu, jak również pokazanie, że merytoryczne komentarze zostały uwzględnione i pomogą nam stać się lepszymi w przyszłości. UWAGA: ten sposób działa również w świecie realnym praktycznie od momentu, gdy człowiek zaczął interesować się czymś więcej niż zaspokajaniem potrzeb biologicznych. Kiedy jednak mamy do czynienia ze zwykłym trollingiem i hejtem, aby się upewnić, że to tego typu sytuacja, możemy chwilę powalczyć o swoje racje. Jednak gdy widzimy, że dyskusja omija sedno zagadnienia i nie wnosi żadnej wartości, ucieczka jest najbardziej racjonalnym rozwiązaniem. Osoby, które chcą wywołać zamieszanie lub wyładować swoje emocje, nie spoczną dopóki będą widziały pogląd, który muszą zwalczać. Ponadto jeżeli dyskusja toczy się w kanale, na który mamy wpływ, blokowanie takich użytkowników jest wręcz obowiązkiem – to jasny sygnał, że dane zachowanie w naszej przestrzeni nie jest tolerowane.
  • Weź głęboki oddech, odpuść i zapomnij. Często nie bierzemy pod uwagę tego, że ofiarą nienawiści nie jest tylko osoba, przeciwko której jest ona skierowana, ale również… oprawca, w najlepszym wypadku tracący czas, w innych również nerwy. Nie warto pozwalać, aby podobne konsekwencje spotykały nas, stąd głęboki oddech i świadoma decyzja, aby odpuścić bezproduktywną dyskusję są najlepszymi sposobami, aby pójść dalej i zapomnieć.

Nienawistna walka z nienawiścią w internecie prowadzi tylko do surfowania po fali nienawiści. Dlatego kiedy pojawia się pokusa, by i tu zastosować dobrze znaną nam zasadę: oko za oko, warto przypomnieć sobie słowa, które Sixto Rodriguez przytoczył podczas warszawskiego koncertu:

Hate is too powerful an emotion to waste on someone you really don’t like.

Podziel się