Jak daleko można posunąć się w wykorzystywaniu tragedii, która powinna być źródłem refleksji i pojednania? Jak się okazuje – daleko. Mój komentarz dla jednego z czołowych dzienników w Waszyngtonie.
Tragedia w Smoleńsku i… w polityce
Żadne z wydarzeń w powojennej Polsce nie podzieliło tak opinii publicznej jak katastrofa w Smoleńsku. Bez dwóch zdań to również największa tego typu strata od dawna. Niestety, mimo, że powinna ona być źródłem refleksji i pojednania, nie można uciec od refleksji, że nie wszyscy chcą, aby tak było. Komentowałem tę sytuację na łamach The Washington Times – przeczytaj.
